|
|
 |
 |
25
Marzec
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

Edukacja włączająca w polskich szkołach miała być szansą. Dziś zbyt często jest źródłem chaosu, przeciążenia i bezradności.
Na papierze wszystko wygląda dobrze: szkoła dla wszystkich, równe szanse, wsparcie, indywidualizacja. W rzeczywistości nauczyciel zostaje z klasą liczącą często ponad 25 uczniów, w której są dzieci z orzeczeniami, opiniami, trudnościami emocjonalnymi, problemami społecznymi, dzieci migracyjne uczące się języka polskiego, uczniowie wymagający stałych dostosowań, a obok nich także ci spokojni i zdolni, którzy po prostu znikają w tle.
I właśnie tak dziś często wygląda edukacja włączająca w Polsce: piękna idea, fatalnie przygotowana praktyka.
Nauczyciel ma uczyć, wychowywać, indywidualizować, reagować na kryzysy, pilnować bezpieczeństwa, prowadzić dokumentację, współpracować z rodzicami i specjalistami, a przy tym realizować podstawę programową. Wszystko naraz. Wszystko w przepełnionej klasie. Wszystko pod presją odpowiedzialności za każde zdarzenie.
Tylko że tak się nie da.
Polscy nauczyciele coraz częściej mówią wprost: brakuje czasu, brakuje ludzi, brakuje specjalistów, brakuje sal, brakuje realnego wsparcia. Jest za to coraz więcej obowiązków, coraz więcej trudnych zachowań, coraz więcej agresji i coraz więcej udawania, że system jeszcze działa.
Nie można bez końca powtarzać, że „jakoś sobie poradzimy”, kiedy szkoły działają na granicy wydolności. Nie można mówić o skutecznej edukacji włączającej tam, gdzie jeden nauczyciel ma odpowiadać jednocześnie za potrzeby kilkunastu różnych uczniów wymagających zupełnie innych metod pracy. Nie można też przemilczać faktu, że w tym wszystkim tracą wszyscy: dzieci potrzebujące wsparcia, nauczyciele i cała reszta klasy.
Trzeba wreszcie powiedzieć coś, czego wielu boi się powiedzieć głośno: nie każde dziecko powinno uczyć się w szkole masowej. I to nie jest żadna stygmatyzacja. To jest realizm i troska o dobro dziecka.
Nie bójmy się szkół specjalnych, terapeutycznych i placówek, które naprawdę są przygotowane do pracy z uczniami o konkretnych potrzebach. To nie są „gorsze szkoły”. Dla wielu dzieci są po prostu lepszym, bezpieczniejszym i skuteczniejszym miejscem rozwoju niż przepełniona szkoła ogólnodostępna, która nie jest w stanie zapewnić im odpowiedniego wsparcia.
Największym błędem jest dziś udawanie, że jeden model pasuje do wszystkich. Nie pasuje.
Jeśli edukacja włączająca ma mieć sens, to musi być oparta na realnych warunkach: mniejszych klasach, większej liczbie specjalistów, jasnych procedurach, lepszym finansowaniu i prawdziwym wsparciu dla nauczycieli. Bez tego będzie tylko kolejnym hasłem, za które najwyższą cenę zapłacą dzieci i szkoły publiczne.
Może warto zaprosić kogoś z kierownictwa MEN na miesiąc do pracy w szkole, żeby na własnej skórze przekonał się, jak w praktyce wygląda realizacja utopijnej wizji edukacji włączającej.
Dość pudrowania rzeczywistości.
|
 |
 |
 |
25
Marzec
2026
|
 |
|
 |
 |
 |
 Jeszcze kilka lat temu cyfryzacja szkoły była przedstawiana jako oczywisty kierunek rozwoju. Tablety zamiast zeszytów, aplikacje zamiast podręczników, ekran jako podstawowe narzędzie nauki. Miało być nowocześnie, szybciej i lepiej.
 Tymczasem dziś coraz więcej państw zaczyna wycofywać się z tej logiki. Najmocniej widać to w Szwecji, która jeszcze niedawno była symbolem cyfrowej edukacji. Po pogorszeniu wyników w czytaniu i naukach ścisłych oraz po alarmujących opiniach ekspertów zaczęto wracać do papierowych podręczników, pisania ręcznego i ograniczania ekranów wśród najmłodszych uczniów. Do tego dochodzą zakazy smartfonów w szkołach.
I nie jest to wyłącznie szwedzki wyjątek. W wielu krajach Zachodu rośnie przekonanie, że technologia nie może być celem samym w sobie. Ma być narzędziem — używanym rozsądnie, w ograniczonym zakresie i tam, gdzie rzeczywiście wspiera naukę. Coraz częściej mówi się o potrzebie odbudowy koncentracji, głębokiego czytania i spokojnego procesu uczenia się, a nie o dokładaniu kolejnych ekranów.
 Na tym tle Polska wygląda jak państwo spóźnione o dekadę. U nas nadal bardzo często cyfryzację traktuje się jak synonim postępu. Rozdawanie laptopów, rozwijanie programów cyfrowych, ostrożne i niejednoznaczne podejście do ograniczania telefonów — wszystko to pokazuje, że wciąż próbujemy dogonić model, który gdzie indziej właśnie traci rację bytu.
Nie chodzi o wyrzucenie technologii ze szkół. Chodzi o proporcje i o rozsądek. Uczeń nie staje się automatycznie lepiej wykształcony tylko dlatego, że dostał tablet albo laptop. Może za to mieć większy problem ze skupieniem, czytaniem ze zrozumieniem i spokojną pracą.
 Nowoczesna szkoła to nie ta, która ma najwięcej ekranów. Nowoczesna szkoła to ta, która najlepiej uczy myślenia, koncentracji, relacji i samodzielności.
Może więc, zamiast ślepo zachwycać się cyfryzacją, warto wreszcie zauważyć, że najbardziej rozwinięte systemy edukacyjne zaczynają stawiać na coś znacznie mniej efektownego, ale dużo ważniejszego: książkę, zeszyt, pisanie ręczne i uważność.
 Polska naprawdę nie musi powtarzać wszystkich cudzych błędów.
|
 |
 |
 |
20
Marzec
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

Wielu pracowników czeka z zapisaniem się do Związku do momentu, aż „zacznie się palić”. Prawda jest jednak taka: najwięcej zyskujesz wtedy, gdy działasz z nami, zanim pojawi się jakikolwiek pożar.
Co konkretnie daje Ci legitymacja Solidarności w kieszeni?
Nie jesteś sam w starciu z systemem. Masz za sobą ludzi, którzy znają prawo pracy lepiej niż Twój szef. Pomagamy w sprawach grafików, premii i niesprawiedliwego traktowania.
Tarcza przed zwolnieniem. Pracodawca ma obowiązek konsultować z nami zamiar wypowiedzenia Ci umowy. To często „być albo nie być” Twojego etatu.
Wyższe płace i lepsze warunki. Tam, gdzie działa silna Solidarność, wypłaty są średnio wyższe. My nie prosimy o podwyżki – my je negocjujemy jako siła „MY”.
Darmowy prawnik. Masz dostęp do profesjonalnych porad prawnych i reprezentacji w sądzie pracy. Samodzielnie kosztowałoby to fortunę – w Związku masz to w pakiecie.
Wpływ na socjal. To my pilnujemy, by pieniądze z Funduszu Socjalnego (wczasy pod gruszą, zapomogi, paczki) trafiały do Ciebie sprawiedliwie.
|
 |
 |
 |
16
Marzec
2026
|
 |
|
 |
 |
 |
Od lat nauczyciele słyszą, że są fundamentem państwa, że wykonują jeden z najważniejszych zawodów, że od ich pracy zależy przyszłość dzieci i młodzieży. A jednocześnie to właśnie oni coraz częściej zostają sami ze wszystkim, co w szkole najtrudniejsze: z przemocą, z presją, z konfliktami, z oskarżeniami, z przeciążeniem, z brakiem wsparcia i z poczuciem, że system wymaga od nich wszystkiego, sam nie dając prawie nic.
I właśnie w takim momencie pojawia się pomysł powołania rzecznika praw nauczycieli.
Brzmi poważnie. Brzmi troskliwie. Brzmi jak pomoc. Ale tylko na pierwszy rzut oka.
Bo jeśli nauczyciel naprawdę potrzebuje rzecznika, to znaczy, że państwo nie potrafi zagwarantować mu ochrony, którą już dawno powinno zapewniać. To znaczy, że nie działają przepisy, które miały go chronić. Nie działają instytucje, które miały stać po jego stronie. Nie działa nadzór. Nie działa odpowiedzialność. Nie działa system.
I zamiast ten system naprawić, ktoś proponuje dostawić do niego kolejny urząd.
To nie jest rozwiązanie problemu. To jest próba przykrycia problemu nową nazwą.
Bo rzecznik nie sprawi, że nauczyciel odzyska autorytet. Nie sprawi, że dyrektor zacznie go realnie bronić. Nie sprawi, że kuratorium przestanie być narzędziem nacisku. Nie sprawi, że rodzic przestanie traktować nauczyciela jak chłopca do bicia. Nie sprawi, że skończy się przerzucanie winy, odpowiedzialności i strachu z jednego szczebla na drugi.
Rzecznik może natomiast zrobić jedno: stworzyć wygodne złudzenie, że coś zostało załatwione.
|
 |
 |
 |
14
Marzec
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

Komunikat po spotkaniu Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” z Ministerstwem Edukacji Narodowej
Podczas spotkania przedstawicieli MEN, Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, ZNP oraz Forum Związków Zawodowych przedstawiono propozycje zmian w rozdziale X Karty Nauczyciela, dotyczącym odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli.
Propozycje MEN obejmują m.in.:
zmiany w postępowaniu wyjaśniającym i dyscyplinarnym,
nowe zasady działania komisji dyscyplinarnych,
zmiany w katalogu kar dyscyplinarnych,
wprowadzenie mediacji w sprawach o mniejszej wadze,
doprecyzowanie zasad zawieszania nauczyciela w obowiązkach.
Wśród propozycji znalazły się m.in.:
obowiązek zawiadamiania rzecznika dyscyplinarnego przez organy nadzoru pedagogicznego w przypadku podejrzenia naruszenia praw i dobra dziecka,
możliwość dobrowolnego poddania się karze bez pełnego postępowania dowodowego,
możliwość orzekania kary upomnienia na posiedzeniu niejawnym,
wprowadzenie mediacji na poziomie szkoły,
zmiany w przesłuchiwaniu świadków, w tym małoletnich,
zmiany w zasadach zawieszenia nauczyciela oraz odwołań od tej decyzji.
KSOiW NSZZ „Solidarność” podkreśla, że wszelkie zmiany w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli muszą uwzględniać:
ochronę praw pracowniczych nauczycieli,
gwarancję rzetelnego i sprawiedliwego postępowania,
zachowanie proporcjonalności odpowiedzialności dyscyplinarnej.
Nasze największe zastrzeżenia budzą przede wszystkim:
1. Obowiązek zawiadamiania rzecznika dyscyplinarnego przez wizytatorów już na etapie „podejrzenia” Tak sformułowany przepis może prowadzić do uruchamiania postępowań dyscyplinarnych na podstawie niezweryfikowanych informacji, szkolnych konfliktów czy incydentalnych sporów wychowawczych. To grozi nadmierną penalizacją pracy nauczycieli, przeciążeniem rzeczników dyscyplinarnych oraz osłabieniem wspierającej roli nadzoru pedagogicznego.
2. Możliwość ustanawiania obrońcy z urzędu w przypadku wielokrotnego przedstawiania zwolnień lekarskich To rozwiązanie budzi poważne wątpliwości, ponieważ może naruszać prawo nauczyciela do obrony i osobistego udziału w postępowaniu. Choroba nie może być automatycznie traktowana jako działanie mające na celu przewlekanie sprawy.
3. Potrzeba mediacji w sprawach o niewielkiej wadze KSOiW uważa, że w przypadku konfliktów wychowawczych, sporów z rodzicami lub uczniami oraz zdarzeń incydentalnych należy w pierwszej kolejności sięgać po mediację na poziomie szkoły. Takie rozwiązanie może ograniczyć liczbę postępowań dyscyplinarnych, przyspieszyć rozwiązywanie sporów i zapobiegać nieproporcjonalnym reakcjom.
Podsumowanie Analizowane propozycje mogą prowadzić do znacznego rozszerzenia mechanizmów odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli, przy jednoczesnym osłabieniu części gwarancji procesowych.
Dlatego projekt wymaga dalszego doprecyzowania i uzupełnienia o skuteczne mechanizmy alternatywnego rozwiązywania sporów. Tylko wtedy możliwe będzie zachowanie właściwej równowagi pomiędzy:
ochroną praw i dobra dziecka,
sprawnością postępowań dyscyplinarnych,
ochroną praw pracowniczych nauczycieli
|
 |
 |
 |
10
Marzec
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

KOMUNIKAT ze spotkania Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” z Ministerstwem Edukacji Narodowej.
Propozycje MEN dotyczące czasu pracy nauczycieli są mniej korzystne niż rozwiązania przewidziane w Kodeksie pracy.
Podczas spotkania przedstawicieli Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” z Ministerstwem Edukacji Narodowej zaprezentowano wstępne założenia zmian dotyczących organizacji czasu pracy nauczycieli.
Z przedstawionych przez MEN informacji wynika, że resort planuje między innymi:
wprowadzenie definicji czasu pracy nauczyciela, zgodnie z którą nauczyciel pozostaje w dyspozycji pracodawcy w szkole lub w innym miejscu wyznaczonym do wykonywania pracy,
określenie zasad pracy w godzinach nadliczbowych,
zbliżenie systemu pracy nauczyciela do zadaniowego czasu pracy,
wprowadzenie okresu rozliczeniowego od 4 do 6 miesięcy,
wprowadzenie obowiązku ewidencjonowania czasu pracy nauczycieli.
W ocenie KSOiW NSZZ „Solidarność” są to propozycje, które budzą poważny sprzeciw i mogą prowadzić do dalszego zwiększania obciążeń nauczycieli.
Z zapowiedzi MEN wynika bowiem, że:
nie przewiduje się określenia dobowej normy czasu pracy nauczyciela,
nie wskazuje się jednoznacznie, że to pracodawca odpowiada za ewidencjonowanie czasu pracy,
dyrektor szkoły miałby samodzielnie ustalać zakres zadań nauczyciela, który mógłby być dowolnie zmieniany w trakcie okresu rozliczeniowego,
sposób prowadzenia ewidencji czasu pracy miałby zależeć od decyzji dyrektora szkoły,
praca w godzinach nadliczbowych miałaby być wykonywana na polecenie dyrektora,
na nauczyciela miałby zostać nałożony obowiązek zgłaszania dyrektorowi możliwości przekroczenia tygodniowej normy czasu pracy.
To oznacza bardzo poważne konsekwencje.
Brak określenia dobowej normy czasu pracy może w praktyce doprowadzić do sytuacji, w której nauczyciel będzie zobowiązany do pracy przez wiele godzin dziennie — nawet do 12 godzin na dobę.
Istnieje również realne ryzyko, że obowiązek prowadzenia ewidencji czasu pracy zostanie faktycznie przerzucony na samych nauczycieli, zamiast spoczywać — zgodnie ze standardami prawa pracy — na pracodawcy.
MEN przewiduje również, że:
rekompensata za godziny nadliczbowe mogłaby mieć formę czasu wolnego albo wynagrodzenia,
czas wolny miałby być udzielany dopiero w kolejnym okresie rozliczeniowym,
sposób rekompensaty za pracę w godzinach nadliczbowych zależałby od decyzji dyrektora szkoły.
W praktyce oznacza to pozostawienie tej kwestii arbitralnej decyzji pracodawcy.
Ministerstwo zapowiada także wprowadzenie wynagrodzenia za opiekę podczas wycieczek szkolnych w formie procentu wynagrodzenia zasadniczego. Do tej pory nie przedstawiono jednak żadnej konkretnej propozycji wysokości tego świadczenia.
Stanowisko Prezydium KSOiW NSZZ „Solidarność” wobec tych propozycji jest jednoznacznie negatywne.
W ocenie Prezydium, założenia MEN w kilku kluczowych obszarach zapewniają nauczycielom słabszą ochronę czasu pracy niż standardy obowiązujące w Kodeksie pracy.
W praktyce proponowane rozwiązania mogą oznaczać:
dalsze zwiększanie liczby zadań powierzanych nauczycielom,
przerzucenie odpowiedzialności za przekroczenie czasu pracy na samych nauczycieli,
możliwość dowolnego kształtowania zakresu obowiązków nauczyciela na poziomie szkoły,
ryzyko pracy nawet kilkanaście godzin dziennie, bez jasnych ograniczeń dobowych.
Takie rozwiązania nie dają realnych mechanizmów ochrony 40-godzinnego tygodnia pracy nauczyciela i w wielu aspektach są mniej korzystne niż standardy wynikające z Kodeksu pracy.
Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” podkreśla, że czas pracy nauczycieli musi być:
jasno określony,
przejrzysty,
chroniony przepisami prawa,
niepozostawiony dowolnej interpretacji na poziomie poszczególnych szkół.
Regulacje dotyczące czasu pracy nauczycieli nie mogą prowadzić do dalszego zwiększania obciążeń zawodowych bez odpowiednich gwarancji prawnych i finansowych.
W spotkaniu w MEN KSOiW NSZZ „Solidarność” reprezentowali: Wiesława Stec, mec. Tomasz Gryczan oraz Krzysztof Wojciechowski. ——– Komunikat: https://oswiata-solidarnosc.pl/…/Komunikat-Prezydium…
|
 |
 |
 |
09
Marzec
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

System stworzył zagrożenie. Nauczyciele mówią wprost: tak dalej być nie może
Dramatyczny list nauczycieli opublikowany na łamach Dziennika Gazety Prawnej nie jest emocjonalnym wybuchem ani próbą przerzucenia odpowiedzialności. Jest chłodną, choć pisaną pod presją strachu, diagnozą systemowej porażki państwa w obszarze bezpieczeństwa szkolnego.
Autorzy listu – nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej, szkół podstawowych i oddziałów integracyjnych – mówią jasno: do pracy nie przychodzą już ze zmęczeniem czy wypaleniem, ale z realnym lękiem. Lękiem o dzieci i o własne bezpieczeństwo. I nie chodzi o jednostkowe incydenty, lecz o powtarzalny, przewidywalny schemat.
System dopuścił do sytuacji, w której w jednej klasie funkcjonują uczniowie skrajnie agresywni, impulsywni, nieprzewidywalni, czasem z głębokimi zaburzeniami rozwojowymi lub emocjonalnymi – oraz pozostali uczniowie, którym obiecano „bezpieczną szkołę”. Te dwie rzeczywistości są dziś brutalnie zderzane w jednej sali lekcyjnej.
To nie jest inkluzja. To jest systemowy chaos.
Nauczyciele opisują dzieci przynoszące do szkoły ostre narzędzia, stosujące przemoc fizyczną i psychiczną, zastraszające rówieśników. Część z nich posiada opinie i orzeczenia, ale realne wsparcie często ogranicza się do fikcji kadrowej: jeden nauczyciel wspomagający przypisany do kilku uczniów o całkowicie różnych, często bardzo głębokich potrzebach. To rozwiązanie pozorne, które nie chroni nikogo.
Edukacja włączająca w obecnym kształcie została sprowadzona do ideologicznego hasła oderwanego od realiów. Owszem – ma sens w przypadku dzieci w normie intelektualnej, wymagających wsparcia funkcjonalnego. Nie ma jednak żadnego uzasadnienia pedagogicznego ani etycznego w sytuacji, gdy w jednej klasie kumuluje się wiele głębokich, wzajemnie sprzecznych trudności, w tym zachowania agresywne stanowiące realne zagrożenie.
W takich warunkach przegrywają wszyscy: – dzieci bez specjalnych potrzeb nie mają warunków do nauki, – dzieci z poważnymi zaburzeniami nie otrzymują właściwej, intensywnej pomocy, – nauczyciel zamiast uczyć, nieustannie „gasi pożary”.
Najpoważniejszym błędem systemowym jest jednak unikanie oczywistego wniosku: nie każde dziecko powinno funkcjonować w systemie powszechnym. To nie jest wykluczenie. To jest odpowiedzialność. Dla części uczniów jedynym realnie bezpiecznym i rozwojowo właściwym rozwiązaniem są wyspecjalizowane placówki, wyposażone w kadrę, narzędzia i warunki, których szkoła ogólnodostępna po prostu nie ma.
Po każdej szkolnej tragedii pada to samo pytanie: „Gdzie była szkoła?”. Odpowiedź jest niewygodna, ale jednoznaczna: szkoła była dokładnie tam, gdzie postawił ją system – bez decyzyjności, bez realnego wsparcia, za to z pełną odpowiedzialnością.
Nauczyciele w swoim liście pytają: ile tragedii jeszcze musi się wydarzyć, by bezpieczeństwo większości dzieci zostało uznane za wartość nadrzędną? By brak współpracy rodziców miał konsekwencje? By specjaliści w szkołach mieli realny wpływ na decyzje? By możliwa była zmiana szkoły lub skierowanie ucznia do innej formy kształcenia, jeśli stwarza on realne zagrożenie?
To głos ludzi z realnego frontu. —- Agnieszka Maj, Nauczyciele napisali dramatyczny list. „To głos ludzi z realnego frontu”, Dziennik Gazeta Prawna https://edukacja.dziennik.pl/…/10610707,nauczyciele…
|
 |
 |
 |
09
Marzec
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

Nauczyciele wspomagający, nauczyciele klas integracyjnych i prowadzący nauczanie indywidualne też pracują w trudnych warunkach. Czas to wreszcie uznać!
Krajowy Sekretariat Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność” zwrócił się do Minister Edukacji z wnioskiem o pilne zmiany w prawie. Chodzi o objęcie dodatkiem za trudne lub uciążliwe warunki pracy nauczycieli współorganizujących kształcenie, nauczycieli klas integracyjnych oraz nauczycieli realizujących nauczanie indywidualne.
Dziś mamy do czynienia z jawną niesprawiedliwością. Nauczyciele szkół specjalnych otrzymują taki dodatek, a nauczyciele pracujący w szkołach ogólnodostępnych — mimo porównywalnie trudnej, odpowiedzialnej i obciążającej pracy — już nie.
A przecież nauczyciele wspomagający i nauczyciele klas integracyjnych każdego dnia pracują z uczniami posiadającymi orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego, tworzą i realizują IPET-y, dostosowują metody pracy, reagują w sytuacjach kryzysowych i współpracują z rodzicami oraz specjalistami.
Również nauczyciele realizujący nauczanie indywidualne wykonują pracę wymagającą ogromnej odpowiedzialności, często sam na sam z uczniem o poważnych trudnościach zdrowotnych lub rozwojowych.
Nie można z jednej strony promować edukacji włączającej, dokładać nauczycielom nowych obowiązków, a z drugiej odmawiać im należnego wsparcia finansowego.
Dlatego NSZZ „Solidarność” domaga się:
objęcia dodatkiem nauczycieli wspomagających, nauczycieli klas integracyjnych i realizujących nauczanie indywidualne,
jasnych kryteriów przyznawania dodatku,
analizy porównawczej warunków pracy,
zabezpieczenia środków na ten cel z budżetu państwa.
Dość nierównego traktowania!
Ta sama trudna praca musi być tak samo wynagradzana.
Pełna treść wniosku: https://oswiata-solidarnosc.pl/…/KSOiW_70_2026-MEN…
|
 |
COOKIES
Strona wykorzystuje pliki cookies: niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika. W wielu przypadkach przeglądarki internetowe domyślnie dopuszczają stosowanie plików cookies. Użytkownicy mogą samodzielnie dokonywać zmian ustawień przeglądarki dotyczących akceptacji i przechowywania plików cookies. Jeśli nie wyłączysz w ustawieniach przeglądarki obsługi plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki.
|