|
|
 |
 |
30
Styczeń
2026
|
 |
|
 |
 |
 |
Nauczyciele mogą dostać dodatek do emerytury. Trzeba się o niego upomnieć w ZUS
Rekompensata może istotnie podnieść przyszłą emeryturę, bo jest doliczana do kapitału początkowego, a następnie – razem z nim – podlega waloryzacjom. Kluczowe jest jednak to, że nie „robi się sama”: trzeba dopilnować wniosku i wyliczenia w ZUS.
 Wejście art. 88a KN nie skasowało rekompensaty
Wprowadzenie tzw. nowej emerytury nauczycielskiej (art. 88a Karty Nauczyciela) nie zmieniło przepisów dotyczących rekompensaty. Sam fakt istnienia art. 88a nie wyklucza tej możliwości.
 Rekompensata nie przysługuje każdemu
ZUS wskazuje, że z rekompensaty mogą skorzystać osoby, które spełniają warunki ustawowe, w szczególności gdy:
 są urodzone po 31 grudnia 1948 r.
 osiągnęły powszechny wiek emerytalny
 przed 1 stycznia 2009 r. wykonywały co najmniej 15 lat pracy w szczególnych warunkach lub w szczególnym charakterze (w tym pracy nauczycielskiej w rozumieniu przepisów)
 nie mają przyznanego prawa do wcześniejszej emerytury (w tym na podstawie art. 88 i 88a KN), emerytury pomostowej ani nauczycielskiego świadczenia kompensacyjnego
 Wniosek jest warunkiem koniecznym
Rekompensata jest ustalana na wniosek w ramach procedury przyznania emerytury z tytułu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego. W praktyce: składając wniosek o emeryturę, trzeba dopilnować uwzględnienia i wyliczenia rekompensaty.
 15 lat nie liczy się „jak leci”
Przy ustalaniu 15-letniego okresu pracy nauczycielskiej nie uwzględnia się m.in. okresów:
 niezdolności do pracy (wynagrodzenie chorobowe / zasiłek / świadczenie rehabilitacyjne)
 pobierania zasiłku opiekuńczego i macierzyńskiego
 urlopu dla poratowania zdrowia
 urlopów szkoleniowych i na dalsze kształcenie
 pozostawania w stanie nieczynnym
 urlopów bezpłatnych i wychowawczych
 Co warto zrobić praktycznie
 zweryfikować, czy da się wykazać 15 lat pracy przed 1.01.2009 (w wymaganym charakterze i wymiarze)
 przygotować dokumenty potwierdzające przebieg zatrudnienia
 w postępowaniu w ZUS wprost dopilnować rozpatrzenia rekompensaty
 To temat, który w wielu przypadkach przesądza o tym, czy emerytura będzie zauważalnie wyższa – albo czy pieniądze „przepadną”, bo nikt nie dopilnował wyliczenia.
|
 |
 |
 |
29
Styczeń
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

Dzieci z orzeczeniem są wyzwaniem dla polskiej szkoły. „Słyszę, że syn psuje lekcje całej klasie”.
W tekście Justyny Smolińskiej wraca temat, który w szkolnych korytarzach i rodzicielskich grupach potrafi wywołać prawdziwą burzę: nauczanie włączające w praktyce.
W dyskusjach o dzieciach z orzeczeniami w szkołach coraz częściej pojawiają się skrajne emocje. Z jednej strony podkreślane jest równe prawo do edukacji i sens nauczania włączającego. Z drugiej – wskazywane są konkretne koszty organizacyjne i społeczne: zakłócanie lekcji, trudności z regulacją emocji, zachowania agresywne oraz poczucie niesprawiedliwości wśród rodziców pozostałych uczniów.
Opisywany bywa scenariusz znany wielu szkołom: w klasie uczy się dziecko z orzeczeniem, które regularnie dezorganizuje zajęcia. W momentach kryzysowych konieczne staje się wyprowadzanie go z sali, czasem z udziałem nauczyciela wspomagającego. Rodzice zgłaszają problem na zebraniach, jednak słyszą powtarzaną odpowiedź: dziecko ma prawo uczęszczać do szkoły ogólnodostępnej. W efekcie narasta napięcie, pojawiają się odejścia uczniów z klasy, a kolejne rodziny rozważają zmianę szkoły.
W tej sytuacji często pojawia się głos nauczycieli, zwracający uwagę, że nauczanie włączające jest rozwiązaniem potrzebnym, ale nie w przypadku każdego dziecka posiadającego orzeczenie. Wskazuje się, że część uczniów wymaga środowiska bardziej specjalistycznego i intensywniejszego wsparcia. Podnoszone są również braki kadrowe, organizacyjne i finansowe, które sprawiają, że szkoła nie zawsze jest w stanie zapewnić pomoc adekwatną do potrzeb dziecka – przy jednoczesnym utrzymaniu bezpiecznych i stabilnych warunków pracy całej klasy.
Równocześnie podnoszony jest argument, że skupienie się wyłącznie na „problematycznym dziecku” prowadzi donikąd. Podkreśla się, że trudne zachowania występują także u dzieci bez orzeczeń, a samo orzeczenie nie powinno stawać się etykietą. W takich rozmowach padają pytania: czy szkoła wykorzystuje wszystkie dostępne narzędzia? Czy wsparcie specjalistów jest realne, czy tylko formalne? Czy podejmowana jest praca nad strategiami reagowania, planem wsparcia, współpracą z rodzicami i poradnią?
Najbardziej poruszający bywa wątek rodziców dzieci z orzeczeniami. Wskazuje się, że integracja nie zawsze jest „wyborem” – bywa jedyną możliwą drogą. Nie każde dziecko zostanie przyjęte do szkoły specjalnej, a odcięcie od rówieśników utrudnia nabywanie kompetencji społecznych. Pojawia się też ważne zastrzeżenie: nikt nie wybiera trudności swojego dziecka, a rozmowy o przenoszeniu „gdzie indziej” często uderzają w poczucie godności i bezpieczeństwa rodzin.
W centrum pozostają dzieci – zarówno te z orzeczeniami, jak i te bez nich. Po jednej stronie jest potrzeba wsparcia i zrozumienia, po drugiej prawo do spokojnej nauki i poczucia bezpieczeństwa. Problem rzadko bywa „winą dziecka”; częściej ujawnia granice wydolności szkoły i braki systemowe.
Pytanie, które powinno wybrzmieć najmocniej, dotyczy nie tego, „czyje prawa są ważniejsze”, lecz tego, jakie rozwiązania organizacyjne i finansowe mogą sprawić, by nauczanie włączające nie oznaczało przeciążenia nauczycieli, chaosu w klasie i narastającego konfliktu między rodzicami. ——— Źródło: https://mamadu.pl/205528,dzieci-z-orzeczeniem-sa…
|
 |
 |
 |
23
Styczeń
2026
|
 |
|
 |
 |
 |
 Ministerstwo Edukacji Narodowej zaplanowało 3-procentowy wzrost wynagrodzeń nauczycieli w 2026 r. Przy prognozowanej przez NBP inflacji na poziomie 2,9% oznacza to jedno: brak realnej podwyżki, a co najwyżej symboliczną rekompensatę inflacyjną. W praktyce – pensje pozostają na tym samym poziomie siły nabywczej.
Minister Barbara Nowacka, pytana o te plany na antenie Polsat News, uspokaja środowisko nauczycielskie. Przypomina, że w 2025 r. było podobnie – 5% podwyżki zaplanowano na poziomie inflacji, która ostatecznie okazała się niższa. Zapewnia, że inflacja jest dziś stabilna, a w razie kryzysu deklaruje rozmowy z ministrem finansów, podkreślając, że „nauczyciele są dla nas priorytetem”. Zapowiada również, że do 2027 r. wynagrodzenia nauczycieli mają zostać powiązane ze wskaźnikami gospodarczymi, w sposób „stabilny” i „sprawiedliwy społecznie”.
Trudno jednak w te deklaracje uwierzyć, gdy planowany deficyt budżetowy ma wynieść aż 271,7 mld zł. Przy takiej kondycji finansów publicznych zapowiedzi systemowego i korzystnego dla nauczycieli rozwiązania brzmią mało wiarygodnie.
Tymczasem – mimo weta Prezydenta Karola Nawrockiego – właśnie na 2026 r. zapowiadane jest wdrażanie „Reformy 26. Kompasu Jutra”. Nowe podstawy programowe, zmiany organizacyjne, dodatkowe zadania i większa odpowiedzialność. Głównymi wykonawcami reformy będą nauczyciele – nie urzędnicy, nie autorzy prezentacji, ale osoby codziennie pracujące w klasach z uczniami.
Przy podwyżce ograniczonej do poziomu inflacji oznacza to jedno: Obowiązków dla nauczycieli będzie więcej, a podwyżka wynagrodzenia pozostanie na poziomie 0% —– Źródło: Barbara Nowacka w „Gościu Wydarzeń”, Polsat News, 23.12.2025
|
 |
 |
 |
23
Styczeń
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

Bez zapłaty. Z pełną odpowiedzialnością.
Od 1 kwietnia 2026 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej planuje wprowadzenie tzw. oceny funkcjonalnej ucznia. Oficjalnie – jako narzędzia wsparcia. W praktyce – jako rozległego, czasochłonnego obowiązku przerzuconego na nauczycieli, bez zwiększenia etatów, bez dodatków finansowych i bez realnego zaplecza specjalistycznego.
Ocena funkcjonalna ma obejmować analizę funkcjonowania ucznia nie tylko w nauce, ale także społecznie i emocjonalnie. Oznacza to dziesiątki, a przy większych szkołach setki godzin dodatkowej pracy, wykonywanej poza pensum. Jednocześnie system nadal nie zapewnia powszechnego dostępu do psychologów, terapeutów czy psychiatrów dziecięcych.
W artykule pokazano jasno: – na czym dokładnie polega nowy obowiązek, – dlaczego nauczyciele mówią wprost o pracy bez wynagrodzenia, – jakie ryzyka MEN przerzuca na szkoły i poszczególnych nauczycieli.
Artykuł pokazuje, jak wygląda różnica między ministerialnymi deklaracjami a szkolną rzeczywistością i dlaczego nowy „instrument wsparcia” budzi tak duży sprzeciw. —— https://edukacja.dziennik.pl/…/10622987,men-doklada…
|
 |
 |
 |
23
Styczeń
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

I tak. I nie.
Z jednej strony – w resorcie trwają analizy. Oficjalnie mówi się o „uporządkowaniu czasu pracy”, ale w praktyce chodzi o jedno: jak podnieść pensum, żeby budżet się nie zawalił.
Dziś teoretycznie mamy 18 godzin przy tablicy. W praktyce? Coraz więcej nauczycieli ma 30, 40, a nawet więcej godzin tygodniowo, bo system łata braki kadrowe zastępstwami i nadgodzinami.
Samorządy mówią wprost: bez ruszenia pensum ten system się nie domknie. Godzina ponadwymiarowa jest tańsza niż etat, więc dyrektorom „opłaca się” dociążać tych, którzy jeszcze zostali w zawodzie.
MEN doskonale wie, że to temat politycznie wybuchowy. Pensum to jedno z najważniejszych osiągnięć związków i jedna z najbardziej niezmiennych liczb w polskiej szkole. Każda próba zmiany będzie odebrana jak atak na nauczycieli i jakość edukacji.
I tu wchodzi polityka.
Po lutowym wyroku Sądu Najwyższego z 2025 r. każda godzina ponad pensum to już formalnie nadgodzina, za którą trzeba zapłacić. A to oznacza dla państwa i samorządów gigantyczne koszty.
W kuluarach rządu mówi się wprost: powiązanie nauczycielskich płac ze średnią krajową wywróciłoby budżet. Podwyższenie pensum byłoby więc najprostszą metodą „ratowania systemu”.
Ale nikt nie chce być tym, kto to ogłosi.
Jak przyznaje związkowiec uczestniczący w rozmowach z MEN:
„Przed wyborami nikt tego nie ruszy. To byłoby polityczne samobójstwo.”
I to właśnie dlatego odpowiedź brzmi:
Tak, MEN chce zwiększyć pensum.
Nie, przed wyborami nikt się na to nie odważy. ——— Źródło: https://www.wprost.pl/…/swiete-prawo-nauczycieli…
|
 |
 |
 |
23
Styczeń
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

To nie żart. To rzeczywistość polskiej oświaty.
Od lat nauczyciele dokładają do pracy z własnych pensji: papier, tusz, drukarki, książki, pomoce dydaktyczne, programy, subskrypcje, a często nawet własny sprzęt. Z pozoru drobiazgi. W skali roku – setki albo tysiące złotych.
Najgorsze nie są jednak pieniądze. Najgorsze jest to, że gdy korzystasz z tego, co powinno być zapewnione przez szkołę, masz poczucie winy. Jakbyś robiła coś nie w porządku.
Przez lata słyszeliśmy: – „to dla uczniów”, – „nie ma środków”, – „dobry nauczyciel sobie poradzi”.
Nie. To nie poświęcenie. To systemowa patologia.
Materiały, sprzęt i szkolenia to obowiązek pracodawcy, nie nauczyciela. Edukacja publiczna nie może opierać się na prywatnych portfelach pedagogów.
Czas przestać normalizować dokładanie do szkoły. Nie dokładajmy już ani złotówki. Nie ze złośliwości – z szacunku do siebie i do zawodu. ———- Źródło: https://strefaedukacji.pl/czulam-sie-jak…/ar/c5p2-27284505
|
 |
 |
 |
12
Styczeń
2026
|
 |
|
 |
 |
 |
Za nami Ogólnopolskie Forum Oświatowe „W trosce o przyszłość polskiej szkoły”, które odbyło się 10 stycznia w Warszawie. W debacie uczestniczyli pedagodzy, nauczyciele, rodzice, samorządowcy, związkowcy, eksperci i dziennikarze – osoby realnie zaangażowane w przyszłość polskiej edukacji.
Organizatorzy – Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” oraz Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły – podkreślali, że polska szkoła znajduje się w stanie głębokiego kryzysu, a warunki pracy nauczycieli systematycznie się pogarszają. Zmiany w oświacie są wprowadzane bez dialogu i w oderwaniu od szkolnej rzeczywistości.
Podczas paneli dyskusyjnych mówiono m.in. o:
 potrzebie gruntownej przebudowy systemu oświaty,
 chaosie legislacyjnym i nietrafionych decyzjach MEN,
 spadającym autorytecie nauczyciela,
 roli rodziny i wychowania w procesie edukacyjnym,
 braku długofalowej wizji rozwoju polskiej szkoły.
Szczególnie mocno zabrzmiały słowa dr Waldemara Jakubowskiego:
„Szkoła traci dziś swoją funkcję formacyjną. Przestaje przygotowywać do życia obywatelskiego, rodzinnego i społecznego. Potrzebujemy powrotu do prawdy, wymagań i wychowania. Szkoła musi wymagać i wychowywać, a nie jedynie dbać o dobrostan. Wychowanie bez wymagań nie prowadzi do spełnienia, lecz do braku satysfakcji z życia.”
Forum jasno pokazało jedno: bez odwagi w stawianiu wymagań, odbudowy autorytetu nauczyciela i realnego dialogu społecznego nie da się naprawić polskiej szkoły.
|
 |
COOKIES
Strona wykorzystuje pliki cookies: niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika. W wielu przypadkach przeglądarki internetowe domyślnie dopuszczają stosowanie plików cookies. Użytkownicy mogą samodzielnie dokonywać zmian ustawień przeglądarki dotyczących akceptacji i przechowywania plików cookies. Jeśli nie wyłączysz w ustawieniach przeglądarki obsługi plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki.
|