|
|
 |
 |
11
Październik
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

Bezpieczna szkoła to obowiązek państwa. Nie czekajcie na kolejną tragedię!
Jako Krajowy Sekretariat Nauki i Oświaty NSZZ „Solidarność” apelujemy do Rządu RP, wojewodów i samorządów o natychmiastowe, skoordynowane działania na rzecz bezpieczeństwa uczniów, nauczycieli i wszystkich pracowników oświaty.
Tragiczne wydarzenia i narastający niepokój społeczności szkolnych wymagają konkretnych decyzji. Szkoła musi być miejscem nauki i pracy, w którym nikt nie obawia się o własne zdrowie i życie.
Nie wystarczą kolejne dokumenty, doraźne reakcje i przerzucanie odpowiedzialności na dyrektorów oraz nauczycieli. Za obowiązkami muszą iść pieniądze, kadry, skuteczne narzędzia i ochrona prawna.
Domagamy się:
pilnej oceny zagrożeń i sprawdzenia przygotowania szkół do reagowania w sytuacjach kryzysowych;
jasnych zasad współpracy szkół z Policją, służbami ratunkowymi, samorządami i administracją rządową;
dostępnej pomocy psychologicznej i pedagogicznej dla uczniów oraz wsparcia dla pracowników doświadczających przemocy, gróźb i traumatycznych zdarzeń;
wzmocnienia autorytetu nauczyciela oraz zapewnienia mu narzędzi i ochrony prawnej przy uzasadnionym reagowaniu na agresję;
stałego finansowania zabezpieczeń, szkoleń i profilaktyki;
kompleksowego programu bezpieczeństwa, opracowanego z udziałem pracowników oświaty i związków zawodowych.
Bezpieczeństwo nie może zależeć od zasobności gminy ani od tego, ile problemów nauczyciel zdoła rozwiązać własnymi siłami. Potrzebujemy trwałych rozwiązań, jasno określonej odpowiedzialności instytucji i skutecznego reagowania, zanim dojdzie do tragedii.
Oczekujemy konkretnych propozycji, harmonogramu działań i wskazania źródeł finansowania. Ochrony życia i zdrowia nie można odkładać na później.
Apel w imieniu KSNiO NSZZ „Solidarność” podpisał przewodniczący dr Waldemar Jakubowski. https://oswiata-solidarnosc.pl/…/Apel-KSOiW-ws…
|
 |
 |
 |
06
Październik
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

Chcecie lepiej zarabiać? Pracujcie więcej! „Solidarność” mówi NIE podnoszeniu pensum nauczycieli.
Prezydium KSOiW NSZZ „Solidarność” w stanowisku z 6 października jednoznacznie sprzeciwia się propozycji zwiększenia pensum z 18 do 22 godzin tygodniowo, przedstawionej na kongresie gospodarczym Prawa i Sprawiedliwości.
Nie zgodzimy się, aby nauczyciele sami finansowali poprawę swoich wynagrodzeń dodatkową pracą. Godna płaca należy się za kwalifikacje, odpowiedzialność i wykonywane obowiązki. Nie może być uzależniona od przyjęcia kolejnych obciążeń.
Cztery godziny więcej. Ponad 22% więcej obowiązkowych zajęć.
Za tymi liczbami kryją się kolejne lekcje do przygotowania, prace do sprawdzenia i obowiązki wobec uczniów. Pensum nie jest przecież całym czasem pracy nauczyciela. Dokumentacja, zebrania, kontakty z rodzicami i zadania wychowawcze nie znikną po zmianie liczby godzin „przy tablicy”.
„Dobrowolność” pod presją niskich płac.
Jeżeli warunkiem wyższego wynagrodzenia ma być większe pensum, nauczyciel otrzymuje wybór: weź na siebie więcej albo pozostań przy dotychczasowej pensji. Trudno mówić o rzeczywistej swobodzie, gdy o decyzji przesądza konieczność opłacenia rachunków.
Kto zapłaci za „neutralność finansową”?
Jeżeli za zmianą nie pójdą dodatkowe pieniądze na edukację, jej koszt poniosą pracownicy szkół. Większe pensum może oznaczać mniej godzin ponadwymiarowych, ograniczenie zatrudnienia i pogorszenie sytuacji osób pracujących na części etatu. Zapłacić mogą również uczniowie — mniejszą ilością czasu, który przeciążony nauczyciel będzie mógł poświęcić ich potrzebom.
Nie poprzemy żadnego rozwiązania, które uzależnia wzrost wynagrodzeń nauczycieli od zwiększenia pensum. Bez względu na to, kto je proponuje.
Poczytaj więcej: https://oswiata-solidarnosc.pl/…/Stanowisko-Prezydium…
|
 |
 |
 |
02
Październik
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

Nauczyciel do toalety pójdzie po pracy? Za szkolnym dzwonkiem kryje się codzienność, której wielu nie dostrzega.
„Nie ma kiedy skorzystać z toalety” — mówi nauczycielka w materiale portalu eDziecko. W tym jednym zdaniu mieści się problem, który w dyskusjach o szkole zwykle przegrywa z opowieściami o krótkim czasie pracy i długich wakacjach.
Dzwonek. Trzeba odpowiedzieć uczniowi, spakować materiały, zamknąć salę i dotrzeć na dyżur. Na korytarzu hałas, bieganie, przepychanki. Trzeba obserwować, reagować, przewidywać. Kolejny dzwonek — czas na następną lekcję. Kanapka zostaje w torbie. Herbata stygnie. Potrzeby fizjologiczne muszą poczekać.
Z zewnątrz wygląda to prosto: nauczyciel ma przecież przerwę co 45 minut. Tyle że podczas tej „przerwy” nadal pracuje i odpowiada za bezpieczeństwo dzieci. Dzwonek zmienia rodzaj obowiązków. Nie wyłącza odpowiedzialności.
Ile razy nauczyciel słyszy, że musi zrozumieć potrzeby szkoły, trudności kadrowe i napięty grafik? A kiedy organizacja pracy zacznie uwzględniać jego potrzeby? Jeżeli w planie jest miejsce na każdą lekcję i każdy dyżur, ale brakuje kilku minut na toaletę, ten plan wymaga poprawy.
Bezpieczeństwo dzieci jest sprawą podstawową. Właśnie dlatego szkoła potrzebuje nauczyciela, który może zjeść, napić się wody i choć przez chwilę odpocząć od hałasu. Nie można budować sprawnej opieki na założeniu, że pracownik przez wiele godzin będzie ignorował własny organizm.
Związkowa odpowiedź powinna być jednoznaczna: harmonogramy dyżurów muszą uwzględniać realne warunki pracy, czas przejścia między salami oraz możliwość zaspokojenia podstawowych potrzeb. Potrzebne są również zastępstwa w sytuacjach, w których nauczyciel musi na chwilę opuścić dyżur. Samo „proszę sobie jakoś poradzić” niczego nie rozwiązuje.
Źródło: eDziecko, Anita Skotarczak, „Nauczyciele nie mają nawet chwili przerwy? «Nie ma kiedy skorzystać z toalety»”, 28.09.2026.
|
 |
 |
 |
01
Październik
2026
|
 |
|
 |
 |
 |

Nauczyciel jak lekarz? Wymagania coraz wyższe. A kiedy wynagrodzenie i warunki pracy na miarę odpowiedzialności?
„Gazeta Wyborcza” opisuje postulat wprowadzenia państwowego egzaminu zawodowego dla kandydatów na nauczycieli. Rada ds. Monitorowania Reformy Systemu Edukacji działająca przy IBE chce dodatkowej weryfikacji przygotowania do pracy w szkole. To propozycja — w opisanym przez gazetę momencie MEN nie przedstawiło jeszcze stanowiska.
Uzasadnienie? Troska o jakość kształcenia, kompetencje nauczycieli i prestiż zawodu. Cele są poważne. Dlatego równie poważnie trzeba zapytać: jeżeli uczelnie wydają dyplomy, które nie potwierdzają odpowiedniego przygotowania, to gdzie jest odpowiedzialność uczelni i państwa nadzorującego ich działalność?
Absolwent realizuje program studiów, zalicza praktyki, zdaje egzaminy i otrzymuje dyplom. Następnie dowiaduje się, że jego przygotowanie może być niewystarczające. Czy dodatkowy egzamin naprawi jakość studiów? Czy tylko przeniesie konsekwencje wadliwego kształcenia na osobę, która właśnie poświęciła mu kilka lat życia?
Środowisko nauczycielskie ma prawo oczekiwać rzetelnej dyskusji o kompetencjach. Jej podstawą powinny być badania, ocena programów studiów i jakości praktyk. Opowieści o nauczycielu, który nie rozwiązał zadania albo miał problem z formularzem internetowym, nie wystarczą do oceny całej grupy zawodowej i projektowania zasad dostępu do zawodu.
W artykule pada również deklaracja, że nauczyciele powinni zarabiać przynajmniej 10 tys. zł na rękę, pod warunkiem zdania egzaminu zawodowego. Brzmi atrakcyjnie. Tyle że to pogląd rozmówcy gazety, a nie gwarancja wynagrodzenia dla przyszłego nauczyciela. Łatwo wyobrazić sobie rozwiązanie, w którym dodatkowy obowiązek staje się rzeczywistością, a godna płaca pozostaje postulatem.
Od kandydata oczekuje się umiejętności pracy z klasą, rozpoznawania potrzeb uczniów, reagowania na trudności wychowawcze i korzystania z nowych technologii. Słusznie. Musi jednak otrzymać możliwość zdobycia tych kompetencji: dobre studia, wartościowe praktyki, wsparcie doświadczonego opiekuna i czas na rozwój.
Żaden egzamin nie zapewni szkole psychologa, nie zmniejszy liczebności klasy i nie uwolni nauczyciela od nadmiaru biurokracji. Nawet najlepiej przygotowany absolwent potrzebuje warunków, w których będzie mógł skutecznie pracować.
Z perspektywy pracowniczej każda taka propozycja wymaga też konkretnych odpowiedzi: kto zorganizuje egzamin, kto za niego zapłaci, jak będzie oceniana praktyczna praca z uczniem i jakie wsparcie otrzyma kandydat? Bez tego trudno ocenić, czy powstaje narzędzie poprawy jakości, czy kolejna bariera wejścia do zawodu.
Państwo, które chce więcej wymagać od przyszłych nauczycieli, musi więcej wymagać również od siebie. Zapewnić jakość kształcenia, godne wynagrodzenia i realne wsparcie w szkole.
Bo prestiż zawodu buduje się także tym, jak traktuje się ludzi, którzy go wykonują. Kiedy państwo zda egzamin z odpowiedzialności za oświatę?
Źródło: Olga Szpunar, „Nauczyciel jak lekarz. Najpierw studia, potem państwowy egzamin”, „Gazeta Wyborcza”, 29.09.2026.
|
 |
COOKIES
Strona wykorzystuje pliki cookies: niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika. W wielu przypadkach przeglądarki internetowe domyślnie dopuszczają stosowanie plików cookies. Użytkownicy mogą samodzielnie dokonywać zmian ustawień przeglądarki dotyczących akceptacji i przechowywania plików cookies. Jeśli nie wyłączysz w ustawieniach przeglądarki obsługi plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki.
|