menu

Przydatne Linki

polecamy

01
Październik
2026

Wymagania coraz większe

 

Nauczyciel jak lekarz? Wymagania coraz wyższe. A kiedy wynagrodzenie i warunki pracy na miarę odpowiedzialności?

„Gazeta Wyborcza” opisuje postulat wprowadzenia państwowego egzaminu zawodowego dla kandydatów na nauczycieli. Rada ds. Monitorowania Reformy Systemu Edukacji działająca przy IBE chce dodatkowej weryfikacji przygotowania do pracy w szkole. To propozycja — w opisanym przez gazetę momencie MEN nie przedstawiło jeszcze stanowiska.

Uzasadnienie? Troska o jakość kształcenia, kompetencje nauczycieli i prestiż zawodu. Cele są poważne. Dlatego równie poważnie trzeba zapytać: jeżeli uczelnie wydają dyplomy, które nie potwierdzają odpowiedniego przygotowania, to gdzie jest odpowiedzialność uczelni i państwa nadzorującego ich działalność?

Absolwent realizuje program studiów, zalicza praktyki, zdaje egzaminy i otrzymuje dyplom. Następnie dowiaduje się, że jego przygotowanie może być niewystarczające. Czy dodatkowy egzamin naprawi jakość studiów? Czy tylko przeniesie konsekwencje wadliwego kształcenia na osobę, która właśnie poświęciła mu kilka lat życia?

Środowisko nauczycielskie ma prawo oczekiwać rzetelnej dyskusji o kompetencjach. Jej podstawą powinny być badania, ocena programów studiów i jakości praktyk. Opowieści o nauczycielu, który nie rozwiązał zadania albo miał problem z formularzem internetowym, nie wystarczą do oceny całej grupy zawodowej i projektowania zasad dostępu do zawodu.

W artykule pada również deklaracja, że nauczyciele powinni zarabiać przynajmniej 10 tys. zł na rękę, pod warunkiem zdania egzaminu zawodowego. Brzmi atrakcyjnie. Tyle że to pogląd rozmówcy gazety, a nie gwarancja wynagrodzenia dla przyszłego nauczyciela. Łatwo wyobrazić sobie rozwiązanie, w którym dodatkowy obowiązek staje się rzeczywistością, a godna płaca pozostaje postulatem.

Od kandydata oczekuje się umiejętności pracy z klasą, rozpoznawania potrzeb uczniów, reagowania na trudności wychowawcze i korzystania z nowych technologii. Słusznie. Musi jednak otrzymać możliwość zdobycia tych kompetencji: dobre studia, wartościowe praktyki, wsparcie doświadczonego opiekuna i czas na rozwój.

Żaden egzamin nie zapewni szkole psychologa, nie zmniejszy liczebności klasy i nie uwolni nauczyciela od nadmiaru biurokracji. Nawet najlepiej przygotowany absolwent potrzebuje warunków, w których będzie mógł skutecznie pracować.

Z perspektywy pracowniczej każda taka propozycja wymaga też konkretnych odpowiedzi: kto zorganizuje egzamin, kto za niego zapłaci, jak będzie oceniana praktyczna praca z uczniem i jakie wsparcie otrzyma kandydat? Bez tego trudno ocenić, czy powstaje narzędzie poprawy jakości, czy kolejna bariera wejścia do zawodu.

Państwo, które chce więcej wymagać od przyszłych nauczycieli, musi więcej wymagać również od siebie. Zapewnić jakość kształcenia, godne wynagrodzenia i realne wsparcie w szkole.

Bo prestiż zawodu buduje się także tym, jak traktuje się ludzi, którzy go wykonują. Kiedy państwo zda egzamin z odpowiedzialności za oświatę?

Źródło: Olga Szpunar, „Nauczyciel jak lekarz. Najpierw studia, potem państwowy egzamin”, „Gazeta Wyborcza”, 29.09.2026.




COOKIES

Strona wykorzystuje pliki cookies: niewielkie pliki tekstowe przechowywane przez przeglądarkę internetową na urządzeniu użytkownika. W wielu przypadkach przeglądarki internetowe domyślnie dopuszczają stosowanie plików cookies. Użytkownicy mogą samodzielnie dokonywać zmian ustawień przeglądarki dotyczących akceptacji i przechowywania plików cookies. Jeśli nie wyłączysz w ustawieniach przeglądarki obsługi plików cookies wyrażasz zgodę na ich użycie. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików cookies zmień ustawienia swojej przeglądarki.