
To nie żart. To rzeczywistość polskiej oświaty.
Od lat nauczyciele dokładają do pracy z własnych pensji: papier, tusz, drukarki, książki, pomoce dydaktyczne, programy, subskrypcje, a często nawet własny sprzęt. Z pozoru drobiazgi. W skali roku – setki albo tysiące złotych.
Najgorsze nie są jednak pieniądze.
Najgorsze jest to, że gdy korzystasz z tego, co powinno być zapewnione przez szkołę, masz poczucie winy. Jakbyś robiła coś nie w porządku.
Przez lata słyszeliśmy:
– „to dla uczniów”,
– „nie ma środków”,
– „dobry nauczyciel sobie poradzi”.
Nie.
To nie poświęcenie. To systemowa patologia.
Materiały, sprzęt i szkolenia to obowiązek pracodawcy, nie nauczyciela. Edukacja publiczna nie może opierać się na prywatnych portfelach pedagogów.
Czas przestać normalizować dokładanie do szkoły.
Nie dokładajmy już ani złotówki.
Nie ze złośliwości – z szacunku do siebie i do zawodu.
———-
Źródło: https://strefaedukacji.pl/czulam-sie-jak…/ar/c5p2-27284505



