Co dziś najbardziej wymaga zmiany w polskiej szkole? Nauczyciele odpowiedzieli bardzo jasno.
Każdy z badanych oceniał wagę poszczególnych problemów w skali od 1 do 10.
Wyniki nie pozostawiają złudzeń.
Najważniejszym problemem okazały się wynagrodzenia i cały system płac – ta kwestia uzyskała średnią 9,19. To najwyższy wynik w całym zestawieniu. I trudno się dziwić. Przy minimalnym wynagrodzeniu od 1 stycznia 2026 r. na poziomie 4806 zł brutto, pensje nauczycieli nadal pozostają rażąco niskie. Tymczasem rząd zapowiada w 2026 r. zaledwie 3% wzrostu płac nauczycieli, podczas gdy wynagrodzenia w gospodarce narodowej mają wzrosnąć rok do roku o 8%. To kolejny sygnał, że bez powiązania nauczycielskich pensji ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce problem będzie się tylko pogłębiał.
Drugie miejsce zajęła kwestia, o której nauczyciele mówią coraz głośniej:
zbyt duża liczba uczniów z różnymi dysfunkcjami i specjalnymi potrzebami edukacyjnymi w klasach bez realnego wsparcia specjalistów – średnia 8,85.
To jeden z najbardziej alarmujących wyników. W zwykłych klasach ogólnodostępnych uczą się dziś dzieci z orzeczeniami, opiniami poradni, uczniowie migranci, często bez znajomości języka polskiego, a także uczniowie z zaburzeniami zachowania. Bez odpowiedniej liczby specjalistów, bez dodatkowego wsparcia, bez warunków do skutecznej pracy. Nauczyciele wyraźnie pokazują, że obecny model organizacyjny jest dla szkół po prostu przeciążeniem.
Na trzecim miejscu znalazła się stabilność i przejrzystość prawa oświatowego – 8,65.
Tuż za nią – zbyt częste zmiany programowe – 7,95.
To bardzo ważny sygnał: nauczyciele nie potrzebują ciągłych rewolucji, lecz spokoju, przewidywalności i jasnych zasad. Szkoła nie może funkcjonować dobrze, jeśli co chwilę zmienia się kierunek, wymagania, dokumenty i podstawy programowe.
Wysoko oceniono także:
• wprowadzenie urlopu na żądanie dla nauczycieli – 7,89
• wysoką liczbę uczniów w klasie – 7,84
• zmiany w przepisach dotyczących postępowania dyscyplinarnego – 6,58
• procedury awansu zawodowego – 6,37
Nawet kwestie, które znalazły się niżej w rankingu, nie są błahe.
Częstotliwość zebrań i szkoleń rad pedagogicznych uzyskała średnią 6,12, a nadmiar imprez szkolnych i akcji utrudniających realizację podstaw programowych – 5,75.
I tu warto zatrzymać się na chwilę.
Bo po przeliczeniu surowych wyników widać, że aż 45,5% nauczycieli oceniło nadmierną częstotliwość zebrań i szkoleń na 7–10 punktów, a 41,7% tak samo oceniło nadmiar imprez i akcji szkolnych. To pokazuje bardzo wyraźnie, że problemem w szkole nie jest tylko dokumentacja i biurokracja. Problemem staje się także ciągłe rozpraszanie pracy nauczyciela, odbieranie czasu na przygotowanie zajęć, spokojne nauczanie i zwykły odpoczynek.
Nauczyciele wskazali również 139 dodatkowych problemów, których nie było w podstawowym katalogu. Wśród nich pojawiły się m.in.:
– brak skutecznych narzędzi do dyscyplinowania uczniów,
– zbyt duża ingerencja rodziców,
– brak odpowiedniego wyposażenia szkół,
– konieczność uregulowania wynagrodzenia za wycieczki szkolne,
– likwidacja łączonego pensum,
– większe uprawnienia rady pedagogicznej,
– zakaz korzystania z telefonów komórkowych na terenie szkoły,
– przywrócenie korzystniejszych rozwiązań zdrowotnych i socjalnych dla nauczycieli.
Ten obraz jest bardzo czytelny:
nauczyciele nie oczekują cudów. Oczekują porządku, stabilności, godnych wynagrodzeń i realnych warunków do pracy.
Badanie przeprowadzono na grupie 1212 nauczycieli.
——–
Źródło: „Raport na temat obecnej sytuacji nauczycieli i najważniejszych problemów w ich codziennej pracy na podstawie badania ankietowego – stan na dzień 10 marca 2026 r.”, Prezydium Międzyregionalnej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność” w Gdańsku.




