
Ministerstwo Edukacji Narodowej zaplanowało 3-procentowy wzrost wynagrodzeń nauczycieli w 2026 r. Przy prognozowanej przez NBP inflacji na poziomie 2,9% oznacza to jedno: brak realnej podwyżki, a co najwyżej symboliczną rekompensatę inflacyjną. W praktyce – pensje pozostają na tym samym poziomie siły nabywczej.
Minister Barbara Nowacka, pytana o te plany na antenie Polsat News, uspokaja środowisko nauczycielskie. Przypomina, że w 2025 r. było podobnie – 5% podwyżki zaplanowano na poziomie inflacji, która ostatecznie okazała się niższa. Zapewnia, że inflacja jest dziś stabilna, a w razie kryzysu deklaruje rozmowy z ministrem finansów, podkreślając, że „nauczyciele są dla nas priorytetem”. Zapowiada również, że do 2027 r. wynagrodzenia nauczycieli mają zostać powiązane ze wskaźnikami gospodarczymi, w sposób „stabilny” i „sprawiedliwy społecznie”.
Trudno jednak w te deklaracje uwierzyć, gdy planowany deficyt budżetowy ma wynieść aż 271,7 mld zł. Przy takiej kondycji finansów publicznych zapowiedzi systemowego i korzystnego dla nauczycieli rozwiązania brzmią mało wiarygodnie.
Tymczasem – mimo weta Prezydenta Karola Nawrockiego – właśnie na 2026 r. zapowiadane jest wdrażanie „Reformy 26. Kompasu Jutra”.
Nowe podstawy programowe, zmiany organizacyjne, dodatkowe zadania i większa odpowiedzialność. Głównymi wykonawcami reformy będą nauczyciele – nie urzędnicy, nie autorzy prezentacji, ale osoby codziennie pracujące w klasach z uczniami.
Przy podwyżce ograniczonej do poziomu inflacji oznacza to jedno:
Obowiązków dla nauczycieli będzie więcej, a podwyżka wynagrodzenia pozostanie na poziomie 0%![]()
—–
Źródło: Barbara Nowacka w „Gościu Wydarzeń”, Polsat News, 23.12.2025



